piątek, 4 stycznia 2013

Mądrość Indii - zniewolenie i wyzwolenie


Powyższy cytat pochodzi z jednego ze zbiorów Upaniszad nazywanego Maitri. Upaniszady to pochodzące z VIII-III w. p.n.e., hinduskie teksty, o treści religijno-filozoficznej. Maitri oznacza bezwarunkową i nie przywiązaną do konkretnych obiektów miłującą dobroć, kochającą życzliwość, miłowanie.

Co sądzisz?


środa, 28 marca 2012

Pomaganie


"Nigdy nie martw się liczbami. Pomagaj jednej osobie w danej chwili i zawsze zaczynaj od osoby, która jest najbliżej Ciebie." (Matka Teresa)


Pomagasz innym? Jeśli tak, to komu?

Bez względu na to, czy działasz na rzecz biednych w krajach trzeciego świata, czy pomagasz uchodźcom, czy wspierasz starszą osobę ze swojego otoczenia, czy też dbasz o porzucone zwierzęta Twoja pomoc jest BEZCENNA. Nie ważne czy przekazujesz 10% swojego dochodu na ten cel. Nie ważne czy karmisz głodnego zwykłą, suchą bułką. Liczby nie są najważniejsze. Liczy się Twoje serce i otwartość na Innego.

Dlaczego Matka Teresa mówi aby pomagać jednej osobie w danej chwili? Moim zdaniem jeśli tak robimy poświęcamy całe swoje serce, całą uwagę właśnie tej osobie. Jesteśmy w pełni ofiarni, ofiarujemy swoją pomoc w całości. Dzięki temu, że jesteśmy uważni, ten kto otrzymuje naszą pomoc zyskuje nie tylko w wymiarze materialnym, ale przede wszystkim w emocjonalnym i duchowym. Taka osoba doświadcza naszego oddania i miłości, wzmacnia się jej poczucie wartości i zaczyna doceniać swoją godność.

Powiem więcej, nawet jeśli działamy na rzecz zbiorowości powinniśmy moim zdaniem robić to tak, jakbyśmy pomagali pojedynczej osobie. Nasza pomoc będzie wówczas bardziej osobista i w większym stopniu przepełniona oddaniem.

"zawsze zaczynaj od osoby, która jest najbliżej Ciebie."

Myślę, że jest to przekaz szczególnie dla tych z nas, którzy chcieliby pomagać, ale uważają że ich pomoc może nic nie znaczyć. Szukają odległego celu, gdy tak naprawdę potrzebujący znajdują się tuż za rogiem lub dosłownie obok nas.

Mam propozycję. Rozejrzyj się dziś wokół siebie i zobacz czy nie dostrzegasz osoby potrzebującej. Obdarz ją swoją pomocą. Może to być wsparcie materialne, pomoc w wykonaniu jakiejś czynności lub obdarzenie tego kogoś szczerym uśmiechem. Zastanów się dokładnie i nie wahaj w udzieleniu pomocy. Jeśli będziemy codziennie pomagać sobie nawzajem, w swoim najbliższym otoczeniu, z dnia na dzień będziemy czynić nasz świat piękniejszym i bogatszym. Weźmy odpowiedzialność za najbliższych, weźmy odpowiedzialność za świat, w którym żyjemy!


piątek, 23 marca 2012

Gdzie mam znaleźć inspirację?




Inspiracja pojawia się zazwyczaj podczas pracy, nie przed nią.



Zastanów się nad tym. Inspiracja zazwyczaj pojawia się nie przed podjęciem działania, ale w trakcie jego wykonywania...

Wielu z nas szuka w życiu inspiracji, chce czuć powiew natchnienia, twierdzi że podejmie działanie kiedy "muza" cudownie nadejdzie i ich sobą oczaruje. Tacy ludzie kochają wyczekiwać. Wypatrują inspiracji a ona znikąd nie przychodzi.

Jak jest z Tobą? Czekasz nieustannie na natchnienie czy ruszasz śmiało do działania? Myślisz, że szczęście samo nadejdzie, czy pomagasz mu w zaistnieniu?

"Inspiracja pojawia się zazwyczaj podczas pracy..." Czy nasz bohater na zdjęciu siedzi w łóżku w piżamie lub snuje się po mieszkaniu w szlafroku? Czy liczy na cud? Nie! Jest w stroju formalnym, najprawdopodobniej ciężko pracuje, bierze swój los we własne ręce. I co? I jest zainspirowany! Czuje, że żyje! Niemalże fruwa w powietrzu! :)

Wiesz, że możesz tak samo? Wiesz, że możesz doświadczyć podobnego poruszenia i szczęścia? Możesz... podczas pracy (działania), nie przed nią.


poniedziałek, 28 listopada 2011

Nie wydaje mi się, żeby człowiek musiał być pesymistą...


Niektórych nie można nigdy zadowolić. Uważaj, żeby nie było tak z Tobą! Staraj się być wdzięczny (wdzięczna) za wszystko czego doświadczasz i co masz.

Nie wydaje mi się, żeby człowiek musiał być pesymistą. Chyba że ktoś żyje gdzieś daleko, w jakimś kraju, w którym jest obrzydliwie dobrze, wesoło, ciepło, bogato - to bardzo proszę, wtedy maleńka dawka pesymizmu jest wskazana, dla zachowania równowagi, zdrowia psychicznego oraz harmonii. Co innego, kiedy żyjemy tu i teraz. Tutaj jest potrzebna potężna dawka optymizmu, z tych samych powodów. To znaczy dla zachowania równowagi w przyrodzie.

Katarzyna Grochola "A nie mówiłam!"

Rozdział MUSI BYĆ RÓWNOWAGA W PRZYRODZIE

"W drodze do domu wpadłam do Grześków. Wprawdzie nie miałam tego w planie, ale dziś byłam samochodem, żeby nie tracić czasu. I zamiast wracać, jak przyzwoici ludzie, kolejką, czterdzieści minut, stałam w korku na Jerozolimskich godzinę piętnaście. Dobre uczynki muszą być ukarane natychmiast - jak mawia pani Janeczka, i rzeczywiście.
Aleje to bardzo ważna i miła ulica w Warszawie. Ma jednak jeden feler, za to podstawowy, a mianowicie głównie jest w remoncie.
Ale kto nam każe jeździć Alejami? Jest tyle innych ulic, którymi przy odrobinie uwagi i umiejętności lawirowania między dziurami można od biedy przejechać. A poza tym jedna czy nawet kilka tras zatkanych w stolicy i okolicach - to jeszcze nie powód do narzekania. Nie z samych warszawiaków składa się Polska. Są i u nas dobre drogi! Podejrzewam. Domyślam się.
Mam nadzieję.
Na pewno.
Na przykład kawałek autostrady między Krakowem i Katowicami. Owszem, nie jest długi, ale ładny. Owszem, nie tani, ale bez przesady. Warto dać dwadzieścia złotych, żeby przejechać w spokoju sześćdziesiąt kilometrów. Strach pomyśleć, co by było, gdyby wszystkie drogi u nas były w tak dobrym stanie! Trzysta kilometrów - i stówa za samo to, że jedziesz! Całe szczęście, że kraj niewielki.
Pobrałam Grześka po drodze, bo mu się samochód właśnie na Jerozolimskich rozkraczył i zadzwonił do redakcji o pomoc. Jego telefon dosłownie złapał mnie w drzwiach.
Grzesiek był zrozpaczony, zupełnie nie jak Grzesiek. Postanowiłam natychmiast go rozruszać i pocieszyć. Jechaliśmy w tempie piechotnym, Grzesiek tępo patrzył przed siebie.
- Szkoda, że szkolnictwo nie korzysta z takiej drogi - powiedziałam.
- Jakie szkolnictwo?
- Polskie, oczywiście - wyjaśniłam uprzejmie.
- Nie rozumiem - powiedział obojętnie, nie zaszczyciwszy mnie nawet jednym spojrzeniem.
- Oto przykład zadania dla jakiegoś ucznia w szkole polskiej: jeżeli odcinek drogi sześciokilometrowej buduje się w Polsce dwa lata, ile będzie kosztować benzyna, kiedy droga zostanie ukończona, jeśli akcyza na benzynę drożeje dwa razy do roku o... O ile drożeje?
- Za dużo - warknął Grzesiek.
- Powinniśmy wiedzieć, ile zdrożała benzyna - zmartwiłam się. - Jak jeździłam z Eksiem, to kosztowała dwa osiemdziesiąt. W którym to było roku?
- Bujaj się - powiedział Grzesiek.
Widziałam, że przez tę awarię dość zdezelowanego własnego samochodziku popadł w stan absolutnej depresji. Najpierw czekał na pomoc drogową ponad godzinę, a potem na mnie, żebym go zabrała i natychmiast zawiozła do jakiegoś punktu naprawy, skąd miał odebrać Jakiś Bardzo Ważny Przyrząd. I denerwował się biedak, jakby nie widział, że w stojącym korku nawet ja nie pojadę. Pobrałam faceta wściekłego i zgnębionego i rozumiałam, że może być zdołowany, ale nie rezygnowałam.
- Nie masz się czym martwić - powiedziałam radośnie, żeby mu przywrócić zdrową radość życia. - Dobrze, że masz mnie z samochodem. Z samochodem Adama, rzecz jasna - dodałam po chwili.
Milczał.
- Całe szczęście, że ci się nic nie stało.
- A co mi się miało stać, jak zgasł i już nie zapalił? - warknął Grzesiek.
- Całe szczęście, że zgasł. Jak pewnego razu się zapalił jeden samochód, to nie uratowali kierowcy.
- O czym ty mówisz? - Grzesiek spojrzał na mnie nieprzytomnie.
- Mogło być gorzej, chcę ci to uświadomić. Na przykład mogły ci wysiąść hamulce.
- Przy takiej szybkości, jaka jest w Alejach - prychnął Grzesiek - to bez znaczenia.
Posuwaliśmy się dziesięć na godzinę.
- Ale gdyby ci wysiadły, tobyś myślał, że całe szczęście, że znów jest remont i nie można szybciej jechać - zauważyłam jeszcze radośniej.
Grzesiek spiorunował mnie wzrokiem i milczał.
- Albo mogłeś zgubić koło - kontynuowałam nie - zrażona. - Mogli ci je źle przykręcić, jak wymieniałeś opony na letnie, tak jak jednemu znajomemu Hanki. I wyobraź sobie, że gdyby nie było remontu ani korka, i jechałbyś setką, i by ci koło odpadło, to byłoby...
- Ale nie odpadło mi koło! - krzyknął.
- No właśnie, powinieneś się cieszyć, a ty masz do mnie pretensje.
Umilkłam lekko obrażona.
- Nie mogę się cieszyć, bo zawaliłem sprawę przez ten cholerny samochód... A co ci będę mówił. To wszystko jest po prostu beznadziejne.
- Może miałeś mieć wypadek - postanowiłam jednak podtrzymać go na duchu - i lepiej żebyś nie miał teraz samochodu?
- Jesteś nienormalna - powiedział Grzesiek i umilkł na dobre.
- Ja? - zdziwiłam się. - Przecież to tobie gaśnie samochód ni z tego, ni z owego.
Nie odebraliśmy Bardzo Ważnego Przyrządu, bo było za późno. Zatrzymałam się przed bramą, żeby wysadzić Grześka, który powinien mi być wdzięczny, ale wcale na to nie wyglądało. Z okna w kuchni wyjrzała Agnieszka i zaczęła machać, więc weszłam na chwilkę.
Kiedy wróciłam do domu przywitały mnie marsowe miny Adaśka i Tosi.
Tak już mam. Wyszłam z redakcji, a od moich koleżanek i kolegów wiało chłodem, potem spędziłam dwie godziny w samochodzie z obrażonym Grześkiem, bo mu samochodzik nawalił, więc było na mnie, potem wracam do własnego domu, gdzie czekają na mnie wytęskniony mężczyzna i córka - i też niedobrze.
- Ty wiesz, która godzina? - zapytała mnie retorycznie Tosia, która wie, że nie noszę zegarka od lat i nie muszę być co do minuty w domu, na litość boską!
A ponieważ pytanie było retoryczne, podniosła się i wyszła. Adam spojrzał na mnie spod oka. Niepokojąco.
- O co ci chodzi?
- Wypadałoby, żebyś chociaż zadzwoniła, jeśli masz inne plany niż powrót do domu - powiedział chłodno Adam. - Choćby ze względu na Tosię, która od trzech godzin każe mi wszędzie wydzwaniać, bo pojechałaś samochodem.
I Adaśko też sobie wyszedł, a nawet zamknął za sobą drzwi do pokoju.
Prawdę powiedziawszy, dopiero teraz zorientowałam się, że jest trochę przypóźno. Właściwie nawet bardzo przypóźno. I że moja komórka leży w sypialni i się ładuje, od wczoraj. No cóż, właściwie to dobrze, że się obrażają, to znaczy, że im zależy na mnie.
Adam to się długo nie gniewał, ale z Tosią było dużo gorzej. No cóż, nie wpadło mi do głowy, że jest po dziesiątej. Ale czy to moja wina, że w tym kraju tak długo remontuje się drogi?

poniedziałek, 31 października 2011

Stres Biurowy - współpracownicy


Dzisiejszy wpis jest skierowany do pracowników biurowych wszelkiej maści ale także dla każdego kto pracuje z innymi ludźmi. Myślę, że w obecnej sytuacji ekonomicznej zjawisko stresu w środowisku pracy jest coraz powszechniejsze. Szefowie cisną abyśmy mieli coraz lepsze efekty, „wyścig szczurów” wzmaga na sile, być może niektórzy z nas czują się zagrożeni utratą pracy lub nieprzychylnym stosunkiem współpracowników... Chcę rozpocząć cykl publikowania porad na temat tego, jak sobie radzić z biurowym stresem. Chętnie podyskutuję z Wami na ten temat. Proszę dawajcie swoje komentarze na końcu. Powiedzcie jakie zagadnienia związane z zarządzaniem stresem w środowisku pracy Was interesują.

Oczywiście na stres w biurze może wpływać wiele czynników. Znamy wiele anegdot na temat zrzędliwych szefów, nierozumiejących sytuacji swoich pracowników, stawiających wymagania ponad nasze możliwości. Każdy z nas pewnie także spotkał się z nieprzychylnymi współpracownikami, zjawiskiem plotkowania na temat kolegów i koleżanek z pracy lub być może nawet ze zjawiskiem podkładania komuś przysłowiowej świni. Jak wspomniałem na początku wielu z nas czuje się także zagrożonych możliwą utratą pracy, jeśli tylko nie staniemy na wysokości zadania lub nie będziemy hiperaktywni i super proaktywni, zgodnie z oczekiwaniem zarządu firmy. Jak sobie radzić z taką ilością stresu? Jak nie pozwolić na to aby nieprzychylna atmosfera w pracy wpływała negatywnie na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne, oraz na przyszłe efekty naszej pracy?

Dzisiaj chcę się skupić na niesnaskach między pracownikami.

OKAZJONALNA NIEPRZYCHYLNOŚĆ ze strony współpracowników



Jeśli nagle ni z tego ni z owego ktoś z kim utrzymywałeś dobrą relację zaczyna się boczyć na Ciebie, odmawia pomocy, rzuca piorunami z oczu, jest nieprzyjemny i wrogo nastawiony zastanów się nad poniższymi radami:

  1. Słuchaj uważnie wypowiedzi takiej osoby, powól jej na wygadanie się. Być może uraziłeś ją czymś, zbyłeś w momencie kiedy potrzebowała Twojego wsparcia lub zwykłego wysłuchania. Zadawaj pytania, bądź wnikliwy, daj odczuć tej osobie, że zależy Ci na jej opinii, że słuchasz z uwagą.

  1. Zastanów się czy „boczenie się” Twojego współpracownika nie jest przypadkiem uzasadnione. Jeśli okaże się, że tak, podpytaj się jego (jej) czy nie zgodzi się na Twoją pomoc w rozwiązaniu problemu. Wskazane jest abyś udzielił prostej rady. W skomplikowanych sprawach poradź mu/jej kontakt z działem HR (kadr).

  1. Czasami Twoja koleżanka (Twój kolega) z pracy chce po prostu się wyżalić, wygadać. Zamień się wówczas w słuch i pozwól jej (mu) na wylanie swoich żalów przed sobą. Musisz jedynie pamiętać aby nie pozwolić sobie na całkowite zdominowanie Twojej osoby i poddanie się negatywnemu nastrojowi swojego rozmówcy. Musisz pamiętać, że  stała ekspozycja na problemy innych może grozić utratą Twojej energii i zaangażowania w swoje własne obowiązki. W takiej sytuacji zakomunikuj stanowczo, lecz przyjaźnie, że musisz teraz czymś się zająć i dokończycie swoją rozmowę później.

poniedziałek, 3 października 2011

11 MITÓW na temat zorganizowania


Zanim przejdę do opisywania korzyści płynących z posiadania systemu organizacji, chcę napisać o dość powszechnych mitach na temat zorganizowania. Wiele osób myli zorganizowanie z byciem uwiązanym do sztywnego zestawu reguł i zasad, myląc postawę (jaką jest bycie zorganizowanym) z jakimś kodeksem postępowania.

1. MIT: Bycie zorganizowanym tłumi ludzką kreatywność

Wiele osób uważa, że bycie zorganizowanym jest domeną ludzi nudnych, pozbawionych pomysłu na życie, potrzebujących sztywnych granic i narzucania sobie zewnętrznych ograniczeń. Dość popularnym jest określenie „twórczy nieład”. Mówiąc o nim mamy na myśli „bałagan”, „nieporządek”, układ przedmiotów o dość luźnej strukturze, wskazujący na dokonujący się proces twórczy, na wyzbycie się ograniczeń. Osoba, która zachowuje „twórczy nieład” jest obdarzana sympatią, jest to ktoś niepokorny intelektualnie, ktoś tryskający pomysłami i nowymi ideami. Zewnętrzny „nieład” jest odbiciem wewnętrznego bogactwa umysłu oraz duszy takiej osoby i sam jako taki stymuluje twórczo – tak przynajmniej się uważa. W rzeczywistości na dłuższą metę jest wprost przeciwnie. To brak zorganizowania może tłumić kreatywność. Wyobraź sobie sytuację, w której jesteś zmuszony szukać godzinami potrzebnych przedmiotów. „Twórczy nieład” nie pozwala Ci na zachowanie zorganizowanej przestrzeni i musisz się mocno natrudzić aby odnaleźć to, co jest Ci w danej chwili potrzebne (także jako pomoc w Twoim procesie twórczym). Zastanów się, jak wiele energii musisz zużyć w takiej sytuacji, jak bardzo zmienia to Twój stan umysłu, który pierwotnie był skupiony na tworzeniu, na rozmyślaniu nad nowymi ideami, na kreowaniu. W sytuacji, kiedy panujesz całkowicie nad fizyczną przestrzenią, wiesz gdzie szukać tego, co w danej chwili możesz potrzebować, nie tracisz niepotrzebnie energii na „wielogodzinne” poszukiwania. Możesz ją całkowicie poświęcić na dokonujący się w Tobie proces twórczy.


 2. MIT: Bycie zorganizowanym jest domeną osób, które mają „fioła” na punkcie kontroli

Utrzymywanie wszystkiego w należytym ładzie i porządku nie dotyczy kontroli ale odprężenia. Dzięki temu, że masz w sobie nawyk dbania o określone rzeczy w danym momencie, w innych chwilach, w których szukasz wytchnienia (np. od pracy) nie musisz już się na nich skupiać. 


3. MIT: Bycie zorganizowanym oznacza bycie schludnym

Podczas gdy oczywiście możesz być zarówno zorganizowany jak i schludny, te dwa pojęcia nie powinny być ze sobą utożsamiane i traktowane zamiennie. Twoje książki mogą być ułożone w schludny sposób, możesz mieć w mieszkaniu kilkanaście pudełek na przedmioty ułożonych na sobie lub obok siebie w zgrabny sposób, lub Twoje figurki na kredensie mogą być ustawione w prostej linii. Niemniej jednak, nadal możesz mieć ogromne trudności z odnalezieniem tego czego będziesz potrzebować. Bycie zorganizowanym oznacza posiadanie efektywnego systemu, który daje się dostosować do różnych sytuacji i okoliczności, systemu, przy pomocy którego możesz zarządzać zarówno swoją przestrzenią jak i swoim czasem.

4. MIT: Bycie zorganizowanym oznacza posiadanie obsesji na punkcie czyszczenia

Podobnie jak w 3. micie tak i tutaj nie można stawiać znaku równości między tymi dwoma pojęciami. Czyszczenie to czynność polegająca na usuwaniu brudu i wszelkiego typu zanieczyszczeń celem zachowania odpowiednich warunków sanitarnych. Możesz co miesiąc wygrywać konkurs na najczystsze mieszkanie w bloku, a nadal być niezorganizowaną osobą.

5. MIT: Bycie zorganizowanym oznacza planowanie każdej minuty swojego życia

Podczas gdy bardzo zalecane jest planowanie spotkań, dat rewizji czy zakończenia projektów, klasówek i egzaminów, imienin i innych uroczystości rodzinnych, nie musisz planować każdej minuty swojego życia. Zapełnianie kalendarza zadaniami pomaga w wykorzystywaniu możliwie w pełni Twojego czasu, nie marnowaniu go na rzeczy nieważne i niepilne. Pomaga także w realizowaniu priorytetów jakie sobie wyznaczasz w życiu. Ale broń Boże nie oznacza bycia uwiązanym do jakiegoś sztywnego grafiku. Planując, musisz zostawiać sobie zawsze pewien margines na możliwe zmiany planów oraz zarezerwowywać sobie czas na działania całkowicie spontaniczne, niedające się przewidzieć.

źródło: www.groszki.pl

6. MIT: Osoby zorganizowane nie czerpią radości z życia

Jest wprost odwrotnie. Osoby zorganizowane czerpią z życia pełnymi garściami! Będąc osobą zorganizowaną, będziesz realizować to, do czego się zobowiązałeś, będziesz osiągać postawione sobie cele, będziesz realizować swoje marzenia. Nie będziesz marnować czasu na rzeczy nieistotne i niepilne, nie będziesz trawić swojej cennej energii na czynności nieproduktywne, których można uniknąć. Będziesz mieć więcej czasu i energii dla tych, których kochasz i na realizację swoich pasji

7. MIT: Tylko pewne typy osób mogą być zorganizowane

Tak, istnieje niewielki odsetek ludzkości, który jakby organicznie nie jest zdolny do bycia zorganizowanym. Są to osoby, które posiadają zaburzenia psychiczne uniemożliwiające przejawianie tego typu postaw. Jest to jednakże bardzooooo niewielki odsetek. Pamiętaj, że za byciem zorganizowanym nie stoi posiadanie wrodzonych zdolności ale świadoma decyzja. Jeśli chcesz zostać osobą zorganizowaną musisz jedynie skorzystać z istniejących i sprawdzonych systemów organizacji i zastosować je w swoim życiu. Opisuję dokładnie takie systemy w swoim kursie „Zorganizowany”. Mniej kompleksowo odwołuję się do nich w swoich darmowych lekcjach.

czwartek, 29 września 2011

Zorganizowanie jako psychologiczny fenomen

Osoby, które są zorganizowane w swoim prywatnym życiu zazwyczaj są bardzo efektywne w sferze zawodowej i bardzo często mają umiejętność stwarzania warunków dla bezpieczeństwa finansowego.

Zorganizowany umysł, który panuje nad chaosem myśli stwarza fundament dla wzrostu efektywności we wszystkich obszarach życia.

Istnieje ścisły związek między stanem Twojego umysłu i tym co znajduje się wokół Ciebie. Zagracone mieszkanie z masą nieużytecznych przedmiotów jest dobrą metaforą opisującą życie wielu ludzi. Zycie pełne zamętu, przypominające rumowisko, które należy jak najszybciej uprzątnąć. Marnowane myśli, marnowana energia i marnowany czas dokładają się do marnowanych pieniędzy. W przeciwieństwie do powyższego, zadbane mieszkanie wskazuje na zorganizowany styl życia bez względu na to, czy dotyczy to sfery finansowej, emocjonalnej czy fizycznej.

Sposób, w jaki zajmujesz się kwestiami dotyczącymi Twojego gospodarstwa domowego odpowiada Twojemu stosunkowi do własnego środowiska pracy czy społeczeństwa w ogólności. Ci, którzy mają niewielki szacunek wobec swojej własności, zazwyczaj mają tak samo mało lub nawet mniej poważania wobec własności innych.

Wyobraź sobie sytuację, w której nagle zdajesz sobie sprawę, iż „zboczyłeś z kursu”, życie okazało się inne niż przewidywałeś, zdarzenia potoczyły się niespodziewanym torem. Jakie uczucia wówczas w Tobie powstają? W większości przypadków jest to poczucie przytłoczenia, które wywołuje prędzej czy później paniczną reakcję. Ta z kolei znajduje swój koniec w próbie natychmiastowej poprawy sytuacji. Oznacza to miotanie się z lewa na prawo, przechodzenie z jednej sprawy do drugiej bez dokańczania tej pierwszej, ostatecznie: porzucenie skupiania się na jakimkolwiek pojedynczym projekcie czy zadaniu. W rezultacie nie udaje Ci się nic zakończyć, a Ty wpadasz w błędne koło. Czy przypominasz sobie takie momenty lub okresy w Twoim życiu?

Jeśli taka postawa utrwala się, z biegiem czasu tracisz szansę na doświadczenie uczuć podekscytowania i dumy z realizacji jakiegokolwiek zadania/projektu. Po prostu nic nie doprowadzasz do końca. W takim momencie w życiu powinieneś spojrzeć realistycznie na to, co się własnie dzieje, oraz na to jaką szkodę sobie wyrządzasz. Spójrz ile czasu i energii poświęcasz, nie otrzymując nic w zamian. Gdy dochodzisz do wniosku, że masz już dosyć ochłapów w postaci niedokończonych efektów swojej pracy połączonych z poczuciem winy (i być może zażenowania), nadchodzi pora na dokonanie zmiany. Jest to najwyższy moment na stanie się osobą zorganizowaną.

Co oznacza bycie zorganizowanym?
Otóż, oznacza to posiadanie systemu. Korzystając z niego jesteś w stanie efektywnie prowadzić swoje gospodarstwo, udaje Ci się być tam gdzie oczekuje się od Ciebie abyś był. Potrafisz zrobić wszystko co powinno być przez Ciebie zrobione i dodatkowo... potrafisz znaleźć czas na przyjemności, na to co sprawia Ci wyjątkową frajdę i daje dużo radości. Możesz to wszystko osiągnąć kiedy jesteś zorganizowany. A to oznacza – jak powiedziałem wcześniej – POSIADANIE SYSTEMU. Nie jest to tak naprawdę nic skomplikowanego. Jednak niestety niewiele osób wydaje się posiadać swój własny system.

sobota, 17 września 2011

Co wpada do Twojego umysłu?


Albert Einstein powiedział:

Najpiękniejszym ludzkim przeżyciem jest doznanie tajemnicy. To podstawowe uczucie, z którego rodzą się prawdziwa sztuka i nauka. Kto go nie zna i nie potrafi już odczuwać zadziwienia, jest jak martwy, a jego oczy są przymglone.

Mój mistrz uzdrawiania pranicznego, Choa Kok Sui napisał:

Człowiek inteligentny ma umysł otwarty. Nie zachowuje się jak struś chowający głowę w piasek, nie unika nowych idei ani rozwiązań.
Człowiek inteligentny nie jest naiwny. Nie akceptuje nowych idei ślepo.
Bada je, głęboko przemyślając i oceniając rozumem; sprawdza te nowe idee i rozwiązania w praktyce poprzez własne doświadczenia.
Człowiek inteligentny bada nowe idee, podchodząc do nich obiektywnie i z jasnym umysłem.

Jak to jest z Twoją otwartością? Czy pozwalasz sobie na konfrontację z nowymi ideami, rozwiązaniami, nowymi sposobami interpretowania tego, co pozornie znane? Czy pozwalasz sobie na to, co lubię nazywać "pokorą poznawczą"? Czy może przeciwnie, masz przekonanie że wiesz wszystko i rozumiesz świat we właściwy (pełny) sposób? Przypomnij sobie sytuację, w której schowałeś (schowałaś) swoją głowę w piasek niczym struś, byle tylko nie stracić swojego poczucia komfortu i przekonania, że wszystko wiesz i wiesz to najlepiej.

Jak to jest z Twoją odpowiedzią na to co nowe? Czy nie masz czasami zbyt wiele zaufania do nowych rozwiązań tylko dlatego, że ktoś ważny, jakiś autorytet takie nowe rozwiązanie zaproponował?

Czy badasz to co nowe? Czy analizujesz, weryfikujesz logiczność i zasadność tej nowej wiedzy? Czy wreszcie poddajesz nowe rozwiązanie, ideę czy pogląd próbie doświadczenia? Czy nie nazbyt często przyjmujesz coś jako pewnik bez sprawdzenia tego w praktyce?

Mądrość płynie z doświadczenia, a same dywagacje są dobre dla filozofów teoretyków. Są one ważne i bywają twórcze, ale nigdy nie zastąpią "pracy w terenie". Tajemnica, o której mówił Einstein najpełniej odsłania się w naocznym doświadczeniu.

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Jakie masz doświadczenia z tym związane?

sobota, 20 sierpnia 2011

Samomotywacja?

 

Skąd brać motywację do działania?
Jak samemu się motywować?

Na te i inne pytania odpowiadają Roshi Reiko Maria Moneta-Malewska, Tomasz Kosiorek oraz słuchacze. Audycja programu radia BIS "Z wtorku na środę - czyli Tu i Teraz" - odcinek poświęcony samomotywacji, czyli umiejętności pokonywania przeszkód w dążeniu do celu:


http://wmbcomm.eu/radio/Samomotywacja_2008061604325493.mp3

więcej audycji: http://doksanproject.net/radio-00.html




Roshi Reiko Maria Moneta-Malewska jest osiemdziesiątą czwartą spadkobierczynią Dharmy Buddy Siakjamuniego. W swym nauczaniu podkreśla konieczność przenoszenia stanu umysłu z formalnej praktyki zazen do codziennych aktywności - "zen dnia codziennego" oraz odpowiedzialność i determinację adeptów buddyzmu zen.

Praktykuje zen od 1978 roku, początkowo w Polsce z Roshim Philipem Kapleau, następnie w tradycji Soto u Roshiego Gempo. W 1994 roku wyjechała do Japonii, gdzie rozpoczęła praktykę pod kierunkiem Roshiego Oi Saidana, w klasztorze Hokko-ji w południowej części Honsiu. Otrzymała od Roshiego Oi Saidana przekaz Dharmy w linii japońskiego Rinzai Zen.

Roshi jest wyświęconą mniszką z tradycji Rinzai Zen, jednocześnie jest w pełni aktywna zawodowo. Prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną, jest cenionym konsultantem biznesowym w dziedzinie HR (human resources), jest także aktywnym i znanym ekspertem w dziedzinie profilaktyki uzależnień. Jest autorką książek i publikacji o tematyce psychologicznej: Narkotyki w szkole i w domu, Być tutaj, Dla siebie i dla innych, Nie które buduje. Obecnie pracuje nad książką poświęconą jej doświadczeniom z praktyki zen w Japonii. Książka ta ukaże się w tym roku (2010) nakładem wydawnictwa TRIO.

Od 2005 roku Roshi Maria Reiko Malewska jest gościem audycji radiowej "Z wtorku na środę - czyli Tu i Teraz", nadawanej przez radio Euro, dawne radio Bis.

sobota, 6 sierpnia 2011

dowód a wiara


Raj opowiada mi pewną historię

Wdowa mieszkająca w biednej bengalskiej wiosce nie miała pieniędzy by zapłacić za przejazdy autobusowe syna, który właśnie zdał do szkoły średniej. Chłopiec musiał sam chodzić na zajęcia przez las. Aby dodać mu otuchy, powiedziała: 
- Synu, nie bój się. Proś boga Krisznę, by towarzyszył Ci podczas drogi. Na pewno wysłucha Twojej prośby.
Chłopiec postąpił zgodnie z radą matki. Zjawił się Kryszna i codziennie prowadził go do szkoły przez las.

Kiedy nadszedł dzień urodzin nauczyciela, chłopiec poprosił o pieniądze na pomoc dla niego.
- Nie mamy pieniędzy synku. Poproś Krisznę, żeby Ci pomógł.
Następnego dnia zwierzył się Krisznie ze swoich kłopotów. Ten dał mu słoik mleka.
Uszczęśliwiony chłopiec wręczył nauczycielowi w prezencie słoik z mlekiem. Jednak podarunki od innych dzieci były o wiele piękniejsze i mistrz nie zwrócił uwagi na słoik z mlekiem.
- Zanieś go do kuchni - powiedział do służącego.
Ten zrobił, jak mu kazano. Kiedy jednak próbował wylać mleko ze słoja, okazało się, że naczynie ponownie się napełnia. Niezwłocznie powiadomił o tym nauczyciela.
- Skąd masz ten słoik i co to za sztuczka z mlekiem? - zapytał chłopca.
- Dostałem go od Kriszny, boga z lasu.
Mistrz, służący i uczniowie wybuchnęli śmiechem.
- W lesie nie ma bogów, to jakiś przesąd! - powiedział mistrz. - Jeśli istnieje, chodźmy do lasu go zobaczyć!
I poszli. Chłopiec wołał Krisznę, ale ten się nie pojawił.
Zrozpaczony spróbował po raz ostatni:
- Bracie Kriszna, mój mistrz chce Cię poznać. Proszę, ukaż się!
W tej samej chwili spośród drzew odezwał się głos i rozszedł się echem po całej okolicy:
- Synu, jakże on chce mnie poznać, skoro we mnie nie wierzy?

Jak jest z Tobą? Czy nie ma w tej historii podobieństwa do sytuacji z Twojego życia?

Czy nie jest czasami tak, że masz dowód na coś, np. na szkodliwość krzywdzącego przekonania jakie żywisz, a cały czas zachowujesz się tak, jakbyś nie wierzył w jego istnienie w Tobie?

Czy nie jest czasami tak, że wiesz podświadomie, że cel do którego dążysz już istnieje "w Tobie", a nadal zaprzeczasz jego istnieniu?

Czy czasami tak nie jest...?



wtorek, 26 lipca 2011

Prawdziwa PASJA - aż ciarki po skórze przechodzą...


Dzisiaj postanowiłem napisać o tym, jak znaleźć swoją prawdziwą pasję. Jeśli jesteś moim znajomym na Facebooku wiesz pewnie, że dziś zamieściłem cytat wielkiego pisarza i filozofa francuskiego, Denisa Diderot. Jeśli go jeszcze nie czytałeś odwiedź mój profil na Facebooku (wystarczy kliknąć na moje zdjęcie w prawej szpalcie tego bloga pod napisem Facebook).

Diderot powiedział bardzo ważną rzecz o PASJI i jej wpływie na ludzkie życie. Dzisiaj podpowiem Ci, jak odnaleźć swoją pasję.

Każdy z nas jest w czymś dobry. W niektórych rzeczach naprawdę dobry! Nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawę, może się okazać, że masz wyjątkowe zdolności w tańcu lub w pisaniu. Może wydawać Ci się, że wykonywanie takiej rzeczy nie wymaga od Ciebie wysiłku, a jest to spontanicznie doskonałe. Dla Ciebie jednak to najzwyczajniejsza rzecz pod słońcem, której nigdy nie nazwałbyś PASJĄ.

Oto kilka sugestii, w jaki sposób możesz odkryć swoją prawdziwą pasję:

  1. Zastanów się, jakie rzeczy kochasz robić. Dosłownie: KOCHASZ robić. Czy będąc dzieckiem lub nastolatkiem miałeś hobby, które uwielbiałeś bardziej niż inne rzeczy? Czy obecnie są takie czynności w Twoim życiu, przy wykonywaniu których na Twojej twarzy pojawia się uśmiech, a w sercu uczucie satysfakcji? Może lubisz czytać powieści przygodowe, kolekcjonować znaczki, łowić ryby? Może uwielbiasz stwarzać nowe rzeczy, uczyć innych lub opowiadać o swoich przygodach? Zastanów się, co kochasz.

  1. W czym jesteś dobry? Zapytaj się swoich najbliższych lub znajomych w pracy, w czym jesteś dobry. Zapytaj się szczerze. Możesz się zdziwić, jakie usłyszysz odpowiedzi. Obok tych, których się spodziewałeś usłyszysz także z dużym prawdopodobieństwem takie, o których nigdy nie pomyślałeś. Zastanów się także indywidualnie, przypomnij sobie sytuacje, w których czułeś, widziałeś i słyszałeś, że to, co zrobiłeś było naprawdę dobre.

  1. Co Cię ekscytuje? Co sprawia, że jesteś w stanie wyskoczyć spod pierzyny w zimowy, niedzielny wczesny poranek (powiedzmy: o godzinie 6.30 rano)? Myśl o czym sprawia, że nie możesz spokojnie usiedzieć na miejscu dopóki tego nie zaczniesz robić?

  1. O czym ostatnio więcej czytasz? Jakich materiałów szukasz w internecie lub w telewizji? Czy spędzasz godziny na wyszukiwaniu informacji na jakiś jeden szczególny temat? Jakie rodzaje gazet czytasz? Programy o jakiej tematyce oglądasz w telewizji? Jakie audycje uwielbiasz słuchać w radiu?

sobota, 9 lipca 2011

O Znaczeniu Wizji i Planu - historia mojego życia

Być może to, co teraz przeczytasz wyda Ci się nieco chaotyczne. Być może nie.
Chciałem być w tym poście bardzo szczery, pisałem prosto z serca (i pamięci :) ) i nie edytowałem tekstu ani raz po napisaniu. Chcę się dzisiaj podzielić z Tobą sporym wycinkiem mojego życia. Posłuchaj...


Gdy miałem 13 lat chciałem zostać lekarzem. Przeglądałem setki książek anatomicznych i dosłownie uczyłem się ich na pamięć. Co jakiś czas robiłem sobie sprawdziany ze zdobytej wiedzy. Niesamowicie ekscytował mnie fakt, że w przyszłości będę mógł pomagać innym, rozwiązywać zagadki ich chorób, doprowadzać ich organizmy do stanu równowagi. Oglądałem wówczas namiętnie serial o nastolatku, który w młodym wieku został lekarzem. Młody geniusz. "Tak, będę kiedyś takim człowiekiem" - myślałem. Moja pasja trwała całe 2 lata...

Gdy miałem 15 lat poznałem ludzi zajmujących się poezją, sztuką. Zapuściłem długie włosy, spędzałem wieczory i czasem noce włócząc się po mieście i pijąc od czasu do czasu wino na jednym z pasażów. Byłem "zbuntowany" i przekonany na śmierć o słuszności swoich bieżących poglądów. W tym okresie nawiązałem wiele przyjaźni z osobami o bujnej wyobraźni i bogatych doświadczeniach. Chciałem w przyszłości zajmować się sztuką, najchętniej literaturą.

Minął tak mi czas szkoły średniej i należało podjąć decyzję o swojej dalszej edukacji. Wybór kierunku studiów nie był podyktowany jasną strategią budowania swojej przyszłości jako eksperta w danej dziedzinie czy profesjonalisty, który dzięki swojej wiedzy będzie mógł zrobić w świecie coś pożytecznego. Co więcej, nie myślałem wówczas o zdobyciu zawodu, który da mi w przyszłości utrzymanie. Znałem socjologa, którego obraz szczególnie do mnie przemawiał. Nosił pełną brodę, był oczytany, miał umysł erudyty i swoją wiedzę przekładał na praktykę. Pracował w jednym z samorządów. Sam interesowałem się problematyką społeczną, czytałem przecież regularnie "Politykę"...

Podjąłem więc decyzję, że zostanę socjologiem. Interesowałem się także psychiką ludzką, więc złożyłem jednocześnie "papiery" na psychologię. W tamtym roku na Psychologii na 1 miejsce było ok. 130 kandydatów. Na Socjologii jeśli dobrze pamiętam... 6 (sześciu). Ale pomyślałem "co mi szkodzi". Ostatecznie dostałem się na oba kierunki. Gdy poszedłem do dziekanatu psychologii złożyć rezygnację (nie chciałem przecież studiować naraz 2 kierunków), pani przyjmująca moją negatywną odpowiedź patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Taka była konkurencja, dostałem się i chcę zrezygnować? Zapytała się mnie 3 razy czy jestem pewien swojej decyzji. Powiedziałem 3 x TAK. Miałem przecież zostać inżynierem od społeczeństwa...

środa, 25 maja 2011

Dlaczego powinienem być zorganizowany?

Źródło: Custom Living Solutions


Co zrobić aby uniknąć takiego zamętu, jak na powyższym obrazku?
Jeśli chcesz wiedzieć, przeczytaj poniższą historię z mojego życia.


Wiele razy w życiu zadawałem sobie następujące pytanie:

Dlaczego powinienem być zorganizowany?


Często pozostawało ono bez odpowiedzi. Nie znajdywałem wystarczająco mocnych stron zmuszania siebie do zmiany mojego stylu życia, aby osiągnąć owo zorganizowanie. Zawsze kojarzyło mi się to z udręką, napięciem, sztucznością. Jak to ja, wolny ptak, ubóstwiający „twórczy nieład” miałbym mieć wszystko poukładane, opanowane i kontrolowane? Niemożliwe! To nie dla mnie! Nie chcę tak i już!
Tak sobie mówiłem... wiele razy. Wszystko zmieniło się kiedy zacząłem zdawać sobie  

sobota, 21 maja 2011

Pytanie

źródło: http://satisfiedbuddhist.blogspot.com


Szukaj siebie. Szukaj prawdy o sobie i swoim wszechświecie.

Dlaczego żyjesz? Skąd jesteś? Dokąd zmierzasz?

Zadawaj te pytania. Nie płyń z wodą bezmyślności. Odnajdź swój nurt.

Dlaczego stąpasz po ziemi, dlaczego kładziesz się i wstajesz?

Jak witasz każdy nowy dzień? Jak żegnasz się codziennie ze słońcem?


Wielu z nas przestało pytać. Wielu żyje z dnia na dzień bez celu i bez zamysłu. Czy Ty też?
Zadawanie sobie takich pytań nakierowuje nas na to, co najważniejsze. Pozwala zmierzać szybko w stronę najważniejszego celu. Czy nie byłoby pięknie skupiać się tylko na tym, co najistotniejsze? Czy nie byłoby pięknie uniknąć raz na zawsze rozproszenia, szarpania się z sobą samym i światem?
Czy nie byłoby pięknie żyć w szczęściu w zgodzie ze światem?

Dzisiejszy wpis jest krótki. Jest tylko pytaniem. Zadawaj je sobie, nie ustawaj w tym. Stań się pytaniem, a wówczas odnajdziesz siebie. W centrum swojego wszechświata.

piątek, 6 maja 2011

Klub Piosenki Pozytywnej

Jesteś smutny i przygnębiony. Miałeś podły dzień, prawie nic nie powiodło się zgodnie z Twoimi zamierzeniami. Spotkałeś nieprzychylnych ludzi, miałeś złą pogodę, ukochana osoba jest daleko lub jej wcale nie ma, cały czas jej poszukujesz. Czujesz się samotny i opuszczony przez wszystkich. Co robisz w takich sytuacjach? Pozostawiasz wszystko ślepemu losowi czy bierzesz go niczym byka za rogi i prowadzisz w kierunku, w jakim chcesz podążać? 
Ten wpis jest dla tych, których nie interesuje poddawanie się przeciwnościom, którzy chcą być sternikami własnego statku, którzy lubią byka ujeżdzać, zamiast poddawać mu się w każdej chwili...
Nie zawsze jest łatwo...


...ale nie jest to niemożliwe. Narzędzi jest wbród. Jednym z nich jest POZYTYWNA PIOSENKA. To jedna z metod stosowanych przeze mnie. Gdy napada mnie smutek nie oglądam Wiadomości pełnych tragicznych newsów, nie czytam smutnych artykułów i książek, nie oglądam "dobijających" filmów. Zamiast tego słucham. Muzyki napawającej optymizmem lub POZYTYWNEJ PIOSENKI.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Jak być wdzięcznym?



Dzisiejszy wpis jest nawiązaniem do wpisu Życie jest cenne. Pisałem w nim dlaczego warto być wdzięcznym, oraz o tym jak zmiana naszej perspektywy z roszczeniowej na doceniającą może nadać nowy kurs naszemu życiu. Jeśli dobrze pamiętasz mówiłem w nim także, że każda szybka i pozytywna zmiana musi się zacząć od odkrycia w sobie ducha wdzięczności. Dziś podam Ci kilka wskazówek jak go w sobie obudzić.

Pamiętaj, jak powiedział Epiktet z Hieriopolis:
„Ten jest mądrym człowiekiem, kto nie ubolewa nad tym czego nie posiada, ale raduje się tym, co ma.”

Postaraj się wytworzyć w sobie nawyk wdzięczności małymi krokami.


  1. Zdaj sobie sprawę ze swojego bogactwa.
Nie mówię tu tylko i wyłącznie o bogactwie duchowym czy emocjonalnym. Mam także na myśli bogactwo materialne. Tak wielu ludzi na świecie nie posiada dosłownie niczego. W miejscach targanych przez wojny, choroby i kataklizmy całe rzesze ludzi traci wszystko co posiadało. Nie tak dawno byliśmy świadkami trzęsień ziemi i wybuchu reaktora jądrowego w Japonii. Pomyśl jak wielu z Japończyków utraciło cały dobytek swojego życia. Dosłownie w kilka godzin a czasem i minut... co ja mówię, krócej, w czasie kilku sekund. Zastanów się jakim jesteś szczęściarzem, że możesz się cieszyć tym co posiadasz. Doceń swoją pracę, doceń to że masz w co się ubrać, że masz środki na pożywienie. Nawet jeśli masz niekiedy trudne chwile, cięższe okresy, zwracaj uwagę na to co posiadasz i bądź za to wdzięczny.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

W. Clement Stone - słowa wprowadzające zmianę

Posiadłość W.Clement Stone'a (źródło: http://devology.wordpress.com)



Zastanawia Cię jaki wpływ może mieć na Ciebie Twoje otoczenie?
Uważasz, że to o czym myślisz nie ma wpływu na Twoją rzeczywistość?
Żyjesz w przekonaniu, że wszystko w Twoim życiu jest dziełem przypadku lub złego omenu?

Zapoznaj się z poniższymi wypowiedziami W. Clement Stone'a, amerykańskiego milionera biznesmena, filantropa i autora poradników.

W. Clement Stone osiągnął pomyślność, o której często myśli wielu z nas, dzięki uzmysłowieniu sobie potęgi ludzkich myśli. Gdy wstąpił na wyżyny bogactw materialnych, zaczął dzielić się swoim bogactwem z innymi. Wspierał grupy służb cywilnych, centra medyczne i chrześcijańskie organizacje pomocowe.
Zmarł w 2002 roku w wieku 100 lat.

"Jedyne co chcę zrobić to zmienić świat."

wtorek, 5 kwietnia 2011

Warren Hilton i jego książki

http://oregonstate.edu/cla/psychology

Warren Hilton. 
Czy ktoś słyszał o takim Panu? Był on założycielem Stowarzyszenia Psychologii Stosowanej  w San Francisco oraz autorem kilkunastu książek poświęconych psychologii i rozwojowi osobistemu. Obecnie rocznie tysiące publikacji z tej dziedziny wiedzy jest wydawanych na świecie, w Polsce setki. Może zdziwi was fakt, że Warren Hilton swoje najznamienitsze dzieła wydał w początkach XX wieku, w latach 1914-25. Jestem właśnie po lekturze jego 6 książek... tak, tak, liczba nie jest zmyślona, dość dużo czytam:
  • Psychologia i osiągnięcia,
  • Tworzenie własnego świata,
  • Trenowana Pamięć,
  • Pierwotna psychiczna energia,
  • Napędzająca moc myśli,
  • Moc obrazowania umysłowego.
Spora część prezentowanych w nich treści jest mi już znana z innych źródeł, duża część stosowana przeze mnie na codzień - wiele współczesnych publikacji z zakresu rozwoju osobistego wzoruje się przecież w bardziej lub mniej bezpośredni sposób na odkryciach psychologii z początku zeszłego wieku. W publikacjach Hilton'a można zobaczyć, jak wczesna psychologia formułowała swoje tezy, jakimi obserwacjami je podpierała. Mogą być one także (lub przede wszystkim) cennym źródłem inspiracji do zmiany swojego życia, swoich przyzwyczajeń, sposobu postrzegania rzeczywistości naokoło. 

Właśnie dziś pomyślałem, że z radością podzielę się z czytelnikami tego bloga obszernymi fragmentami wspomnianych 6 książek. Na dniach stworzę Wam możliwość zapisania się na listę osób, które będą otrzymywały co 5 dni kolejne fragmenty książek Hiltona. Wszystko za free i po polsku. Myślę, że pomysł jest dobry i spodoba się Wam tak samo jak mnie :)

Poniżej oto i sam Warren Hilton...

Warren Hilton

piątek, 25 marca 2011

Życie jest cenne

Szczęśliwy człowiek to ten, 
który jest zadowolony z tego co ma. 

(Talmud Babiloński, Traktat Sanhedrin)

Zdj. z bloga Marvin Himel

Jedną z czterech podstawowych prawd jakie Budda zalecił do rozważania swoim uczniom jest prawda mówiąca o cenności ludzkiego życia. Jako ludzie posiadamy ciało, przy pomocy którego możemy wykonywać ogromną ilość pozytywnych czynów, posiadamy świat emocji, za pośrednictwem których możemy doświadczać życia w jego wielobarwności, wreszcie zostaliśmy wyposażeni w umysł dzięki, któremu możemy interpretować naszą rzeczywistość w unikatowy sposób. Ludzkie życie daje nam także inne narzędzia poznania, których opis wykracza jednak poza ramy niniejszego bloga. Jedno jest pewne: jako ludzie mamy możliwość doświadczania życia na wiele różnych sposobów. Nie tylko jesteśmy odbiorcami "dochodzących" do nas treści ale także nadawcami, dzielącymi się z innymi naszym wyjątkowym doświadczeniem. Ludzkie życie jest cenne ponieważ kryje w sobie niezmierzony potencjał możliwości. Jest to stwierdzenie odnoszące się do każdego z nas, bez wyjątku. Bez względu na to czy urodziliśmy się biedakami czy bogaczami, bez względu na to czy urodziliśmy się ze skłonnością do chorób czy pełni zdrowia - każdy z nas posiada w sobie potencjał do urzeczywistnienia, doskonałość czekającą na odkrycie i docenienie.

Dlaczego warto doceniać własne życie? Z pozytywnej afirmacji własnej egzystencji płyną dwie ważne właściwości: spokój i radość. Osoba dostrzegająca wartość swojego życia jest odporna na "przeciwności losu". Dotknięta wydarzeniem, które jest dla ogółu tragiczne w swej wymowie wraca bezpiecznie do swojego "centrum", do swojej pewności na temat znaczenia własnego życia. Czerpie z niej siłę do przezwyciężenia swojej słabości, odrzucenia ze strony otoczenia, bólu fizycznego czy psychicznego, choroby, utraty bliskiej osoby lub utraty własności. Niekiedy dostrzega nawet wartość i znaczenie owego "nieprzyjemnego" doświadczenia.

Drugą właściwością, wypływającą z doceniania własnego życia jest radość. Być może jesteśmy przewlekle chorzy, ale mamy wokół siebie kochające osoby wspierające nas na każdym kroku. Być może czujemy się w tej chwili samotni, ale jesteśmy zdrowi fizycznie i nie musimy się martwić wynikami kolejnych badań. Być może straciliśmy pracę, ale spotkaliśmy dawnego przyjaciela, który przypomniał nam o ludzkiej umiejętności pokonywania przeszkód... Doceniając własne życie, bagaż doświadczenia jaki nosimy ze sobą, ludzi żyjących z nami i obok nas, możliwość poznania czegoś nowego w każdej chwili, otwieramy się na doświadczenie radości. Radości, która potrafi odmienić nie tylko nas ale także ludzi wokół (patrz poprzedni wpis). Radości, która rozluźnia napięte mięśnie i przywraca życie starganym nerwom. Radości, która inspiruje nas do przekroczenia siebie sprzed chwili, do doświadczenia siebie i świata na nowy sposób, do sięgnięcia gwiazd.

piątek, 11 marca 2011

Zaraźliwa radość

Jeśli uważasz, że nie można się zarazić inspiracją, że radość nie rozprowadza się wśród innych niczym bakteria, że szczery uśmiech nie znajduje odwzajemnienia, zapoznaj się z poniższym wideo. Akcja dzieje się na lotnisku Heathrow pod Londynem... :)



czwartek, 3 marca 2011

7 Powodów dla których potrzebujesz CELU

http://wdw347jiawei.wordpress.com/2009/12/01/the-personal-goal-summery

Cheryl Wilms, trenerka rozwoju osobistego, wielka entuzjastka prawa przyciągania (oto jej strona -> TU) uważa, że jedynie 3% populacji ludzkiej posiada skonkretyzowane cele życiowe, zapisane na papierze i co ważniejsze wprowadzane stopniowo w życie. Mniej więcej taki sam odsetek ludzkości uważa się za ludzi bardzo majętnych, którzy osiągnęli wielki finansowy sukces. Pojawia się pytanie: czy to oby przypadek? Warto się temu przyjrzeć. 

Czy Ty należysz do tej wyjątkowej grupy osób, która ma ustalone cele, która ma cele spisane i która wprowadza je w życie? Czy może uważasz, że nie potrzebujesz celów? Jeśli jesteś w pełni, w 100% zadowolony (zadowolona) ze swojego życia, z tego gdzie pracujesz, z kim mieszkasz, jak i gdzie mieszkasz, czym się na codzień zajmujesz, ile masz wolnego czasu, wreszcie z tego ile masz pieniędzy, z pewnością nie potrzebujesz wyznaczania celów. Jeśli jesteś w pełni usatysfakcjonowany (usatysfakcjonowana) z tego jakim jesteś człowiekiem, też nie potrzebujesz wyznaczania celów. Jesteś już na mecie, masz to czego chcesz, jesteś taką osobą jaką chcesz być. 

Wyznaczanie celów jest potrzebne komuś kto chce coś zmienić! W sobie lub naokół siebie. Jeśli czujesz potrzebę usprawnienia jakości swojego życia, ale może niekoniecznie jesteś przekonany (przekonana) o konieczności wyznaczania celów proszę czytaj dalej...


czwartek, 24 lutego 2011

Wiara

Dzisiaj podzielę się z Wami kilkoma inspirującymi myślami na temat wiary. Czym jest wiara? Co jest skutkiem wiary? Czy ja posiadam wiarę? - to kilka z podstawowych pytań dotyczących wiary. Kluczowych jednak dla jakości naszego przyszłego życia, jakości zmian jakie uda się nam zaprowadzić w naszym życiu. Chłońmy mądrość płynącą z poniższych słów i odnieśmy je do własnego życia. Przeglądajmy się w nim, sprawdźmy czym jest dla nas wiara. Czy potrzebujemy w ogóle wiary?

„Wszystkie wywody scholastyczne rozpadają się jak domek z kart 
przed jednym prostym słowem – wiara” 


niedziela, 13 lutego 2011

Niewygodny sekret prawdziwej motywacji

http://keithmajor.files.wordpress.com/2010/03/goldenkey1.jpg

Mam pewien sekret. Jest nim pięcioliterowe słowo. Jest to mój złoty klucz.

Jak już wiesz z jednego z poprzednich postów, rutyna wywiera na nas negatywny wpływ, który może nas wpędzić w trans i zdewastować nasze życie. W tej sytuacji absolutnie musimy się wyrwać z wpływów rutyny.

Jeśli nie potrafisz porzucić tego błędnego wzorca i przyjąć nowy zestaw myśli, uczuć i działań, nie masz szansy na zmianę lub ulepszenie swojego życia.

To pięcioliterowe słowo potraktuj jako gwarancję wyzwolenia.

Oddziałuje ono z niesamowitą prędkością, wyrywa każdego z działania na "autopilocie", otwiera oczy na ościerz i dodaje większej motywacji niż cokolwiek innego.

Całkiem nieźle jak na pięcioliterowe słowo, czyż nie?

Zakładam i mam nadzieję, że będzie ono miało na Ciebie taki sam wpływ jak miało i ma na mnie.

Wiem, że nadejdzie taki czas, gdy nie będę mógł już działać w kierunku zdobycia tego czego pragnę, zostania tym kim chcę, doświadczania tego o czym zawsze marzyłem.

Będę musiał odpuścić. Będę musiał zrezygnować z tych wszystkich ekscytujących pomysłów, koncepcji, z wszystkich marzeń powstałych podczas codziennego śnienia.

Wszystkie te rzeczy będą musiały "wejść w stan spoczynku", raz na zawsze. I nigdy już nie doświadczę ich.

Nigdy.

To jest myśl, która przerażała mnie. Jest wstrząsająca, przewracająca kiszki i spędzająca sen z powiek.

Ale ukrywa ona także coś innego, coś co znajduje się po drugiej stronie monety. To właśnie odkryłem. To stało się moim sekretem.

niedziela, 6 lutego 2011

Osobista moc


Czym jest Osobista Moc? Przede wszystkim jest to umiejętność zachęcenia siebie do podjęcia działania bez względu na okoliczności. Mistrzem motywacji, który przyczynił się do spopularyzowania tego pojęcia jest Anthony Robbins, bardzo ceniony przeze mnie amerykański trener. Nie jest to żadna nowa idea, ale Robbins zaczął ją przekazywać ludziom w sposób, który ułatwia natychmiastowe jej zastosowanie. Słowo "moc" jest tutaj definiowane jako zdolność działania lub wytworzenia skutku. W swojej istocie dotyczy zdolności wytwarzania rezultatów. W naszym codziennym życiu albo coś robisz albo nie robisz. Osoby, które są w stanie nakłonić siebie do działania, są tymi, które osiągają w życiu to, czego chcą. Ludzie, którzy nie potrafią tego zrobić stają się najczęściej elementem składowym szarej masy, która może co najwyżej "chlubić" się swoją przeciętnością. Najczęściej takie osoby narzekają na cały świat, obwiniając innych za swoje niepowodzenia.

Po raz pierwszy spotkałem się z tą koncepcją w książce Anthony Robbinsa "Awaken the Giant Within". Idea ta jest straszliwie prosta. Jeżeli chcesz czegoś, musisz podjąć działanie aby to uzyskać. Nic się nie wydarzy, jeśli nie zadziałasz w zgodzie ze swoją intencją. Oczywiście mówiąc, że jest to prosta idea, nie koniecznie mam na myśli, że jest ona zawsze łatwa do wykonania. Możesz wiedzieć i rozumieć jak coś wykonać, ale gdy przyjdzie co do czego po paru pierwszych próbach poddasz się i na zawsze zrezygnujesz z działania.

czwartek, 3 lutego 2011

Inspirujące obrazki

Dzisiaj moi drodzy wrzucam 
na bloga trochę inspirujących obrazków jakie 
można znaleźć w sieci. Cieszcie się nimi! :)))))

http://blogs.catydesign-studio.com/tag/tokidoki/

http://www.flickr.com/photos/pixelcriminals/2506441767/sizes/l/

BALONY W WIĘZIENIU
-> http://www.flickr.com/photos/pixelcriminals/5090952101/sizes/o/in/photostream/


środa, 2 lutego 2011

Kto potrafi się zmienić we wszystko czego tylko pragnie?

Dzisiaj chciałem się podzielić z Wami cytatem autorstwa Jean Cocteau (Jean Maurice Eugène Clément Cocteau), francuskiego poety, dramaturga, reżysera filmowego, malarza, choreografa scenicznego i... menadżera bokserskiego. To jest jego portret namalowany przez Federico de Madrazo de Ochoa:


Jean Cocteau powiedział, że 
Dzieci mają wręcz cudowną moc, aby zmieniać się we wszystko, w co tylko zapragną.

Pamiętasz jak byłeś (byłaś) dzieckiem, małym chłopcem lub małą dziewczynką. Pamiętasz przeróżne zabawy: w zoo, sklep spożywczy, polowanie, wyścigi, strażaków, policjantów i złodziei, dom (zabawy lalkami) i wiele wiele innych? Pamiętasz jak stawałeś (stawałaś) się kimś innym, jak wcielałeś (wcielałaś) się w przeróżne role?  Pamiętasz jak dzięki temu odmieniał się cały świat, codzienne przedmioty stawały się elementami bajkowego krajobrazu, przemawiały ludzkim głosem, a Ty stawałeś (stawałaś) się osobą, jaką chciałeś (chciałaś) być...
Pamiętasz to jeszcze? Pamiętasz jak łatwo było zmienić się we wszystko co znalazło się w polu Twoich pragnień?

Czy teraz też tak potrafisz? Czy umiesz zmienić się w taką osobę jaką pragniesz być? Czy wiesz jak odmienić swój świat? Zobacz jakie to było proste gdy byłeś (byłaś) dzieckiem.

(zdj. ze strony http://www.creativeplayplus.com)

Obudź w sobie dziecko! Przywróć dla siebie wspomnienia! Wróć oczami wyobraźni do tych beztroskich chwil zabaw, do tych momentów pełnych twórczości, prawdziwej autokreacji. Przypomnij sobie te chwile z jak największymi detalami. Poczuj je całym (całą) sobą. Zastanów się dlaczego wtedy potrafiłeś (potrafiłaś) odmienić cały swój świat. Zastanów się dokładnie. Wykorzystaj wnioski i emocje do zmiany swojego życia dzisiaj!

Zapraszam Cię do podzielenia się w komentarzach swoimi wrażeniami z tej "podróży". :)

sobota, 29 stycznia 2011

Prawdziwy zabójca motywacji

Rutyna jest mordercą.

Kilka lat temu, zanim rozpocząłem swoją działalność poradniczą, zanim zacząłem pisać kursy i dzielić się swoją wiedzą na blogach, miałem w swoim umyśle tony pomysłów i idei dotyczących mojego życia. Mój umysł gorączkowo szukał nowych rozwiązań 24 godziny na dobę.

Jednakże w moim życiu nic się nie zmieniało. Nic nie podążało w kierunku jaki sobie obrałem. Doszedłem do punktu, w którym zacząłem wątpić w to, że lepsze, bardziej wartościowe i satysfakcjonujące życie jest mi przeznaczone. Czy mogłem to wówczas zmienić? Czy mogłem passę zamienić w bessę?

Pewnego dnia, na jednej ze stron internetowych natknąłem się na pytanie, które szczególnie przykuło moją uwagę.

Nie dotyczyło ono skomplikowanych rzeczy - najczęściej to co nas porusza jest proste, niezłożone - ale wywarło na mnie przemożny wpływ. Od tego dnia zacząłem uświadamiać sobie, że mam w ręku narzędzie, które pozwoli mi na wprowadzenie zmian w moim życiu, które popchnie mnie do przodu, wyrwie z codziennego marazmu i zwątpienia.